Poznański czerwiec – największa masakra w historii miasta

Czy wiecie, że latem 1956 roku wysłano około 8 tysięcy żołnierzy, 300 czołgów i samoloty na poznańskie ulice? Była to odpowiedź na strajk, który zorganizowali robotnicy.

28 czerwca 1956 robotnicy w Zakładach im. Stalina zdecydowali, że rozpoczynają strajk generalny. Akcja szybko się rozrosła, zamieniając się w wielotysięczną manifestację. W krótkim czasie na ulicach miasta doszło do walk.

Zgromadzeni, około 100 tysięcy osób, spotkali się z przewodniczącym Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i zażądała rozmowy z premierem, Józefem Cyrankiewiczem lub I sekretarzem KC PZPR, Edwardem Ochabą. Nie chcieli jednak słuchać nowomowy.

Gdy syreny zawyły na znak początku strajku, robotnicy opuścili zakład i udali się do Miejskiej Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po drodze dołączyli do nich robotnicy z innych zakładów. Aż 100 tysięcy osób żądało chleba, lepszego traktowania i wolności. Wszystko wymknęło się spod kontroli, zaczęto plądrować budynki, doszło do ataków i aktów agresji.

W końcu konieczna była interwencja wojska. Manifestantów oblano wodą z hydrantów, ci bronili się zaś kamieniami. W końcu w kierunku protestujących padły strzały i całe miasto opętała wielka walka. Używano butelek z benzyną, kamieni itp. 29 czerwca premier Józef Cyrankiewicz zagroził, że „każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie”.
(Kkw / Fot. Pixabay/niekverlaan)

Dodaj komentarz