Kuchnia
-
Skąd rogale świętomarcińskie mają unijną ochronę nazwy? Historia starsza niż legenda
W większości Polski 11 listopada kojarzy się przede wszystkim z Narodowym Świętem Niepodległości. W Poznaniu tego samego dnia obchodzone są również imieniny ulicy Święty Marcin, a na wystawach cukierni pojawiają się ciężkie, wilgotne rogale z białym makiem. To jeden z niewielu polskich wypieków, którego nazwa jest chroniona prawem unijnym — i jeden z tych, wokół których narosło najwięcej opowieści trudnych do zweryfikowania. Co właściwie chroni unijny znak? Potoczne określenie „rogal z unijnym certyfikatem” jest sporym uproszczeniem. Chroniona jest przede wszystkim nazwa „Rogal świętomarciński”, zarejestrowana jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Rejestracji dokonano rozporządzeniem Komisji (WE) nr 1070/2008 z 30 października 2008 roku, opublikowanym w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej dzień później. Nie oznacza…
-
Czego smakuje Wielkopolska? Gzik, ser smażony i szneka z glancem
Kuchnia wielkopolska nie robi wrażenia przepychem. Jej siła jest w prostocie, gospodarności i tym, że nazwy potraw brzmią jak gwara: pyry, gzik, szneka, glanc, kluchy na łachu. To jedzenie wyrosłe z codzienności — z twarogu, ziemniaka, ciasta drożdżowego i tego, żeby nic się nie zmarnowało. Cztery potrawy pokazują ten region najlepiej. Zaczniemy od najprostszej. Dlaczego kuchnia wielkopolska brzmi jak gwara? W wielkopolskim jedzeniu nazwy znaczą tyle samo co składniki. Pyry, gzik, szneka, glanc, kluchy na łachu — to słownik, który od razu ustawia region. Wynika to z historii: Poznań i okolice długo były pograniczem wpływów polskich, niemieckich, miejskich i wiejskich, a codzienne gospodarowanie wymuszało prostotę. Posiłek miał być sycący, tani…
-
Kulinarne pomysły na majowe potrawy z sezonowych warzyw i owoców
Maj to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych momentów w kulinarnym kalendarzu, kiedy to polska kuchnia przechodzi prawdziwą, zieloną rewolucję. Po długich miesiącach zdominowanych przez ciężkie, rozgrzewające potrawy, kiszonki i warzywa korzeniowe, nasze stoły wreszcie zaczynają oddychać wyczekiwaną świeżością. Na straganach pojawiają się upragnione nowalijki, kusząc intensywnymi kolorami i zapachami, które jednoznacznie zwiastują nadejście cieplejszych dni. To właśnie w tym miesiącu natura budzi się do życia z pełną mocą, oferując nam niezwykłe bogactwo smaków, z których po prostu grzech nie skorzystać. Warto jednak pamiętać, że majowy sezon rozwija się bardzo powoli i ma swoją wewnętrzną, fascynującą dynamikę. Początek miesiąca to absolutne królestwo młodych liści, chrupiących rzodkiewek, aromatycznego szczypiorku oraz dumnych, zielonych…
-
Pyry, czyli Wielkopolska w pigułce. Skąd się wzięła poznańska miłość do ziemniaka
W Poznaniu są słowa, które działają jak hasło wstępu. Wystarczy powiedzieć „pyry”, a rozmowa natychmiast przestaje być o warzywie. Zaczyna się o tym, skąd jesteś, czy pamiętasz obiady u babci, czy wiesz, czym jest gzik i dlaczego kroi się „na szagę”. To jedno krótkie słowo potrafi włączyć człowieka do towarzystwa albo – w przypadku przyjezdnych – być pierwszym sygnałem, że tu mówi się „po swojemu”. Ale „pyry” to nie tylko sympatyczna lokalna etykietka. To skrót całej wielkopolskiej filozofii: ma być konkretnie, sycąco i bez fanaberii. Ziemniak wylądował w centrum tej opowieści nie dlatego, że jest wybitny, tylko dlatego, że przez dekady był niezawodny. A niezawodność, jak wiadomo, w Wielkopolsce ceni…






